PIPOL 5

CZY ISTNIEJE ZDROWIE PSYCHICZNE?

 

Bruksela, 2-3 lipca 2011





Pierwszy Europejski Kongres Psychoanalizy

CZY ISTNIEJE ZDROWIE PSYCHICZNE?

 

Duża liczba psychoanalityków pracuje w instytucjach noszących etykietę „zdrowia psychicznego”. Psychoanalityk jest w rzeczy samej dotknięty przez klinikę spustoszeń związanych z dyskursem Innego, którą Freud określał jako „cierpienie wynikające z kultury”. Tymczasem, kiedy psychoanalityk zajmuje miejsce pracownika dziedziny zdrowia psychicznego, podtrzymuje on tym samym ciągłą i konieczną debatę z tym pojęciem, ponieważ między koncepcją zdrowia psychicznego i psychoanalizą istnieje pewna antynomia.
 
Tam, gdzie zdrowie psychiczne wchodzi w służbę porządku publicznego [1], psychoanaliza próbuje urządzić miejsce dla „osobliwości” każdego. Tam, gdzie zdrowie psychiczne dąży do standaryzacji pragnienia, by umieścić podmiot w marszu zbiorowych ideałów, psychoanaliza podtrzymuje apel o prawo do „tylko nie jak wszyscy inni” [2]. Tam, gdzie zdrowie psychiczne nosi znamiona miłosierdzia, psychoanaliza, według słów Lacana, „odmiłosierdza” i przynosi podmiotowi ulgę od „Innego, który chce jego dobra”. Bowiem, zamiast oddawać się dźwiganiu niedoli świata, psychoanalityk stara się ucieleśniać przyczynę pragnienia dla podmiotu nieświadomości [3].
Tym niemniej, dlaczego kwestionować samo istnienie zdrowia psychicznego?

To dlatego, że z formami, ku jakim ewoluuje od kilku dziesięcioleci używanie tego terminu, idzie w parze niepokojące rozmycie kliniki „psy” [*]. Niegdyś konfrontacja między dyscyplinami zaangażowanymi w zdrowie psychiczne była źródłem rygorystycznej debaty, której fundamenty naukowe były czytelne. Protagoniści tej debaty bez ustanku oddawali się doskonaleniu swoich obserwacji klinicznych w celu ugruntowania swoich argumentów.
 
Ta debata dzisiaj wygasła. Państwa, uczyniwszy ze zdrowia psychicznego swoją sprawę, na pierwszy plan wysunęły polityczno-ekonomiczne koordynowanie jego działania. Figury, które reprezentują Innego zdrowia psychicznego popychają w stronę konsensusu, tam gdzie niegdyś była naukowa debata [4]. W ten sposób klasyfikacja DSM, by uniknąć wszelkich zgrzytów, woli być a-teoretyczna, a jej redakcja reguluje się na skali statystycznej normy oraz opinii publicznej. Niektóre uniwersytety dążą do rozpuszczenia kliniki cierpienia psychicznego w niewyraźnej mieszaninie „biologiczno-psychologiczno-społecznej”. Definicja zdrowia psychicznego według ICD (Światowej Organizacji Zdrowia), w terminach „promocji dobrostanu” i „prewencji zaburzeń psychicznych”, rozpościera swoje działanie na wszystkich, bez żadnych rozróżnień.
 
Ten konsensus tworzy mgłę epistemologiczną, która oddala zdrowie psychiczne od Realnego kliniki. Idea zaburzenia psychicznego, które byłoby obiektywizowalne i wyleczalne odrzuca studiowanie symptomu, który łączy osobliwą jouissance podmiotu z jego prawdą. Odnoszenie się do „dobrostanu” jest tylko i wyłącznie redukcją cnót zachwalanych niegdyś przez tradycyjne mądrości do jakiegoś higienizmu, który przydaje sobie pozorów naukowości.
 
W terenie, ta mieszanina nie jest bez efektów. Ewaluacja oparta na kwestionariuszach pasożytuje na spotkaniu klinicznym niesionym przez mowę i przeniesienie. Nozografia psychiatryczna przekształciła się w kontinuum, które wymazuje różnice między ostrym cierpieniem psychicznym i zwyczajną kondycją ludzką. Rynek psychotropów bez wątpienia czerpie korzyści z tej globalizacji przestrzeni stosowalności zdrowia psychicznego, które stało się ideałem do osiągnięcia. Terapie poznawczoo-behawioralne, gardzące podmiotem nieświadomości, dążą do narzucenia się w imię wielkiej skuteczności dowiedzionej „naukowo”. Znajdujemy się na przeciw doktryny klinicznej, która utrzymuje, że „zaburzenie psychiczne” jest dla każdego, a nieświadomość dla nikogo. Tym samym przypadki przedstawiające ostre cierpienie z z groźbą przejścia do czynu wpadają często w pułapkę.
 
Znamienna liczba praktyków w Europie opiera się temu ruchowi wyjałowienia i trzyma się orientacji psychoanalitycznej. Stosowane są wszelkie środki dla podporządkowania ich epistemologicznemu i etycznemu brakowi konsystencji, który się instaluje: apel do prawodawców i do prac „naukowych” po to, by zdyskredytować zarówno ich kształcenie jak i praktykę, a jeśli to nie wystarcza – oczernianie a nawet oszczerstwa.
 
My, stronnicy psychoanalizy lacanowskiej, jesteśmy częścią tychże praktyków. Nie zrezygnujemy, ani z naszej orientacji, ani z klinicznego rygoru, jakiego ona wymaga. Jednak żałujemy spustoszeń dokonanych w imię zdrowia psychicznego, które odebrały nam kilku poważnych interlokutorów. Nie wymagamy konsensusu, ale wymagamy debaty. Stąd pytanie, które stawiamy: co oznacza dzisiaj zdrowie psychiczne? A nade wszystko czy ono istnieje?

 
Gil Caroz
Dyrektor PIPOL 5
 
Euro-Federacja Psychoanalizy
 
Przypisy:
[1] J-A. Miller, „Santé mentale et ordre publque”, Mental, n° 3, styczeń 1997.       
[2] J-A. Miller, „Choses de finesse en psychanalyse”, kurs z 19/11/2008.  
[3] J. Lacan „Télévision”, [w:] Autres écrits, Paris, Seuil, 2001.
* Pod tym zbiorczym terminem ujmuje się skrótowo ogółu praktyk psychiatryczno-psychologiczno-psychoterapeutycznych [przyp. tłum.].
[4] A. Aflalo „L’assassinat manqué de la psychanalyse“, Nantes, Cécile Defaut, 2009.
 
Przekład: Rafał Tyranowski



  

 

NAJBLIŻSZE WYDARZENIE:

9.12.2017
9.12.2017