Jedną z formuł upowszechniania idei psychoanalizy lacanowskiej są otwarte wykłady na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Poznaniu, organizowane przez Koło Warszawskie Psychoanalizy NLS oraz Instytut Psychologii. W grudniu 2014 roku mieliśmy unikalną możliwość wysłuchania wykładu Pana dr Alexandra Stevensa, dzięki któremu – dla wielu studentów i praktyków – otworzyła się możliwość wejścia w pracę teoretyczną na polu psychoz.

W swoim wykładzie Alexandre Stevens przypomniał, że inaczej niż Freud, Lacan zainaugurował swoją pracę, poprzez teoretyzację przypadku pacjentki psychotycznej (Aimée). Wskazując na dwa zasadnicze podtypy psychoz – czyli schizofrenię i paranoję – Alexandre Stevens podkreślił ich wspólny mianownik, jakim jest trudność podmiotu z wejściem w rejestr mowy. Pokazano tym samym inną, niż biologiczną czy psychologiczną, przyczynowość. Dzięki takiemu ujęciu stało się oczywiste, że czynienie rodziców odpowiedzialnymi za strukturalne losy podmiotu, jakim jest dziecko, nie znajduje uzasadnienia na polu psychoanalizy. Pan Alexandre Stevens w swoim wykładzie omówił szczegółowo następujące założenia Lacana:

Istota zjawisk elementarnych


W Seminarium III Lacan przyjął, że zarówno halucynacje jak i urojenia posiadają strukturę języka i postępują wobec jego reguł. Elementarna struktura różnych fenomenów będących udziałem podmiotów psychotycznych, zakłada ścisły związek między znakiem a znaczeniem. Psychotyk jest bowiem pewien, że jakiś znak (np. czerwony samochód zaparkowany pod jego domem) ma jakieś znaczenie. Istota tej pewności polega na tym, że coś jest adresowane bezpośrednio do niego, że on jest odbiorcą komunikatu, którego treść nie musi być na początku rozpoznana. Inaczej niż neurotyk, który ciągle wątpi w znaczenie nawet oczywistych zdarzeń, psychotyk nosi w sobie punkt niepodatny na żadną dialektyzację – pewność bycia adresatem komunikatu pochodzącego od Innego. Innymi słowy, w psychozie zostaje zniesiona różnica między znakiem a interpretacją; ta druga już tam jest, zanim jeszcze dojdzie do wyłonienia znaku.

To, co wykluczone, powraca w Realnym


W nerwicy, treści, które są niemożliwe do przyjęcia, są wypierane i pozostawiają swój ślad w znaczącym, manifestując się np. przejęzyczeniach. Z kolei w psychozie, treść, która jest niemożliwa do przyjęcia, zostaje wykluczona – wyeliminowana w sposób, jakby nigdy jej tam nie było. Nie powraca na poziomie znaczących, lecz na polu Realnego, przybierając chociażby postać prześladującego głosu czy halucynacji z ciała. Urojenia umożliwiają interpretację tych zjawisk, należy je zatem rozumieć jako efekt procesu samoleczenia. Ich podstawową funkcją jest odtworzenie znaczeń, które zapikowują życie podmiotu oraz ustanawiają relację z Innym. Urojenie Schrebera („Jestem żoną boga”) należy zatem rozumieć jako odzyskanie swojego miejsca w świecie. Urojenie działa zatem jak Imię Ojca.

Wykluczenie Imienia Ojca


Imię Ojca jest znaczącym, za sprawą którego Lacan formalizuje kompleks Edypa. Znaczący ten nazywa pragnienie matki będące dla dziecka enigmatyczne, podatne na jej kaprysy i pierwotnie nieuregulowane. Imię Ojca jest punktem pikującym sens i znaczenie: jest znaczącym regulującym jouissance matki, porządkującym matczynego Innego, dającym stabilizujący punkt odniesienia dla podmiotu w świecie, w kontekście znaczenia fallicznego. Wykluczenie Imienia Ojca skutkuje narażeniem na doświadczenie utraty podstawowego punktu podparcia swojej egzystencji, co można rozpoznać zarówno w świadectwie Schrebera, jak i Stefana – bohatera „Portretu artysty z czasów młodości” (w dziele tym Joyce najprawdopodobniej przedstawia osobiste doświadczenie utraty relacji z własnym ciałem). Wprowadzenie pojęcia Imienia Ojca pozwala, jak się wydaje, postawić dwa pytania stanowiące punkty orientacyjne dla praktyków. Pierwsze dotyczy sposobu zaczepienia w świecie, które stanowiło podparcie dla podmiotu przed rozpętaniem psychozy. Drugie dotyczy nie tylko formalizacji urojenia jako działającego w zastępstwie Imienia Ojca, ale też manewru ze strony psychoanalityka, który może służyć zmniejszeniu jego ciężaru. Za przykład może służyć rozwiązanie znalezione przez samego Schrebera, który pracując nad swoją pozycją wobec Innego, czyli żoną Boga, dającą początek nowej rasie, znalazł ulgę w ulokowaniu realizacji tej wersji siebie w dalekiej przyszłości (w wieczności).

Sinthom jako Imię Ojca


Ostatnia część wykładu została poświęcona idei pluralizacji oraz indywidualizacji funkcji Imienia Ojca. W swoim późniejszym nauczaniu, Lacan przedstawił ideę Sinthomu, rozumianego jako indywidualne rozwiązanie orientujące istnienie podmiotu na trzech polach: Symbolicznego, Realnego i Wyobrażeniowego. W tym ujęciu, pisanie Joyce’a należy rozumieć jako jego Sinthome. Dzięki pisaniu autor ten: 1) wykuwał dla siebie Imię (znanego autora, którego pokolenia będą studiować przez wiele lat), 2) umiejscawiał w tej czynności jouissance, 3) uzyskiwał wyobrażeniową zwartość, dającą mu konsystencję. Tym samym klinika Sinthomu odchodzi od praw ogólnych na rzecz jednostkowych rozwiązań, których odnalezienie, a czasem wynalezienie, ma zastosowanie zarówno do pola psychoz, jak i nerwic.

Olga Sakson-Obada


NAJBLIŻSZE WYDARZENIE:

03.06.2017